

Od razu muszę to podkreślić. Mam ogromną słabość do górskich krajobrazów. Kiedy tylko usłyszałem, że Ula i Mariusz chcą jechać na sesję w góry, to bez chwili zawahania zacząłem szukać wolnych terminów w kalendarzu. Aczkolwiek nie obyło się bez utrudnień. Pierwszego dnia nie wykonaliśmy ani jednego zdjęcia ponieważ pogoda zdecydowała że będzie bez przerwy padać. Skończyło się na tym, że następnego dnia zdjęcia zaczęliśmy na Rusinowej Polanie o samym wschodzie słońca, a skończyliśmy na Kasprowym, gdzie powitało nas słońce




